niedziela, 18 lutego 2018

087. Ranking: albumy Justin'a Timberlake'a


Subiektywny ranking albumów Justin'a Timberlake'a. 
Uwaga! Płyty uszeregowałam od najlepszej do najsłabszej, według własnej opinii. Nie kierowałam się ani popularnością, ani recenzjami krytyków.

1. FUTURESEX/LOVESOUNDS (2006)
MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐⭐
Trudno uwierzyć, że od premiery drugiego studyjnego krążka Justin'a Timberlake'a minęło prawie 12 lat. FutureSex/LoveSounds to album przebojowy, zmysłowy, seksowny i niezwykle klimatyczny. Nie miałam żadnych wątpliwości, że powinien znaleźć się na pierwszym miejscu w moim rankingu. Do jego najlepszych momentów zaliczam m.in.: przepełnione elektroniką Sexy Back, romantyczne, rhythmandblues'owe My Love oraz taneczne LoveStoned. Warto zwrócić uwagę na soul'owe, spokojne Until The End Of Time, jak również na niezwykle stylowe, nastrojowe What Comes Around. Szybko polubiłam popowe Summer Love, nowoczesne FutureSex/LoveSound oraz rytmiczne Sexy Ladies. Przyjemnie wypadają także, nieco hip-hopowe Chop Me Up i Losing My Way, gdzie na pierwszy plan wysuwa się świetna melodia. Słabe punkty? Oczywiście są. Mam tu na myśli nijakie, odrobinę irytujące Damn Girl, nagrane we współpracy z will.i.am'em. Całość określić można jako album spójny. Nie ma większych wpadek, numery są świetnie wyprodukowane, a wokal Justin'a idealnie zgrywa się z niebanalnymi melodiami.

2. THE 20/20 EXPERIENCE 2 OF 2 (2013)
MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐+
Z obsadzeniem miejsca drugiego miałam nie lada problem. O tę pozycję walczyły dwa krążki. Ostatecznie zdecydowałam, że to właśnie druga część The 20/20 Experience zasługuje na to miejsce. Jest to album przemyślany, poukładany, moim zdaniem niedoceniany. Numery, składające się na płytę, fajnie ze sobą współgrają. Co znaleźć można na czwartym krążku Timberlake'a? Mamy tu dynamiczne, mroczne True Blood, wpadające w ucho TKO i wyróżniające się Drink You Away, w którym doszukać się można inspiracji muzyką country i folkiem. Na miano najlepszej kompozycji zasługuje natomiast Only When I Walk Away. Jest to moja ulubiona piosenka w stawce i jedna z ciekawszych w całej dyskografii wokalisty. To utwór nieco eksperymentalny, ale niezwykle stylowy. Ponadto, zaskakuje swoją stylistyką, jest świetnie wyprodukowany i jeszcze lepiej zaśpiewany. Od razu polubiłam Gimme What I Don't Know, które otwiera płytę. Jest to numer utrzymany w przyjemnej, electro-funkowej stylistyce. Słabszym punktem krążka jest energetyczne Take Back The Night. Nie jest to jednak kompozycja zła. Mieszane odczucia towarzyszą mi, gdy słucham Not A Bad Thing. Numer ciągnie się w nieskończoność, ponieważ trawa ponad 11 minut, a ukryte w nim Pair Of Wings, zwyczajnie nudzi.

3. THE 20/20 EXPERIENCE (2013)
MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐
Krążek The 20/20 Experience ukazał się w marcu 2013 i narobił sporo zamieszania w muzycznym świecie. Justin powrócił po bardzo długiej przerwie z przytupem. Nagrał album ambitny, wyjątkowy, który nie każdemu może przypaść do gustu. Piosenki trwają średnio po siedem minut, momentami się dłużą, a momentami po prostu chce się więcej. Do top of the top należą trzy kompozycje: Don't Hold The Wall, Strwaberry Bubblegum i Tunnel Vision. Pierwsza z nich wyróżnia się genialnym bitem, druga leniwym, odprężającym klimatem, a trzecia to rhythmandblues'owy, uzależniający majstersztyk. Warto sięgnąć po fajnie skomponowane Suit & Tie oraz po zaskakujące latynoskimi inspiracjami - Let The Groove Get In.  Singlowe Mirrors jest najbardziej komercyjną piosenką z całego krążka. Brzmi bardzo wyniośle, a zarazem przebojowo. Nie spodobał mi się utwór Pusher Love Girl. Nie dość, że jest nijaki, to jeszcze wokal Justin'a w refrenie mnie męczy. Nie rozumiem czemu na płycie znalazła się, kompletnie nieudana kompozycja Spaceship Coupe. Według mnie, to jakaś pomyłka.

4. MAN OF THE WOODS (2018)
MOJA OCENA: ⭐⭐⭐+
Najnowsze wydawnictwo Justna Timberlake'a jest bardzo ryzykownym materiałem. Wokalista postanowił zaprezentować światu swoje nowe, zaskakujące, wydaje mi się - eksperymentalne oblicze. Na Man Of The Woods składają się kompozycje, w których dominują gitarowe brzmienia. Jest to album ryzykowny i niezwykle zróżnicowany. Mamy tu piosenki, bazujące na stylach takich jak: r&b, reggae, country czy funk. Nie do końca przekonuje mnie taka różnorodność w wykonaniu Timberlake'a. Nie jest to jednak krążek zły. Do moich ulubionych momentów zaliczam m.in. nowatorskie, electro-funkowe Filthy, rhythmandblues'owe Higher Higher, wyraziste, charakterne Montana oraz pięknie zaśpiewane i skomponowane Say Something. Warto posłuchać, wyprodukowanego przez Pharrell'a Supplies i flirtującego z brzmieniami reggae Morning Light. Uwagę przykuwa Breeze Of The Pond, gdzie na pierwszy plan wysuwa się wokal piosenkarza oraz spokojniejsze, stonowane Livin' Of The Land. Największe minusy to: senne Flannel, nijakie The Hard Stuff i przesłodzone Young Man. Całość, mimo że nie zachwyca, to jest naprawdę porządna.

5. JUSTIFIED (2002)
MOJA OCENA: ⭐⭐⭐+
Po rozwiązaniu grupy N'Sync, Justin Timberlake postanowił spróbować swoich sił jako solista. W listopadzie 2002 roku ukazał się debiutancki krążek wokalisty. Justified to bardzo przebojowa mieszanka r&b i popu, na którą składa się trzynaście kompozycji. Tak naprawdę, na uwagę zasługują przede wszystkim single. Seniorita podbiła serca słuchaczy przyjemnym, przebojowym klimatem. Like I Love You to numer, od którego trudno się uwolnić, a Cry Me A River to rhythmandblues'owy klasyk, z bardzo dobrą warstwą tekstową. Rock Your Body wypada najgorzej z nich, ale jest to dobry, taneczny numer, do którego lubię od czasu do czasu wrócić. Pozostałe kompozycje prezentują się różnie. Polubiłam Nothin' Else, ponieważ wyróżnia się spośród innych. Fajnie brzmi Last Night, będące najciekawszą  piosenką obok tych singlowych. W Take It From Here uwagę przykuwa ładna linia melodyczna. Pozostałe numery zlewają się ze sobą. Są utrzymane w podobnym, mało zróżnicowanym stylu. Najsłabiej prezentują się ballady. Still On My Brain i Never Again brzmią podobnie, są nudne i nie zaskakują niczym nowym, ani ciekawym.

wtorek, 13 lutego 2018

086. Z list przebojów #2

Cześć czytelniku! :) W przerwie między kolejnymi recenzjami, chciałabym przybliżyć Wam kompozycje, które w ostatnim czasie podbijają listy przebojów na świecie. Dokonam ich charakterystyki oraz oceny. Zapraszam serdecznie do komentowania :)

RITA ORA & LIAM PAYNE - FOR YOU
Rita Ora ma na swoim koncie tylko jeden studyjny krążek, zatytułowany po prostu - Ora. Ukazał się on w 2012 roku. Od tamtej pory, Rita ma problemy z wydaniem kolejnego albumu. Po zmianie wytwórni, artystka po raz kolejny powróciła z nowym materiałem. Najpierw wydała singiel Your Song, następnie przebojowe Anywhere, a aktualnie promuje duet z Liam'em Payne'm - For You. Piosenka powstała na potrzeby trzeciej, finalnej części przygód Christina Grey'a. Kompozycja utrzymana jest w electro-popowej stylistyce, zawierającej elementy synth-popu. Numer ukazał się piątego stycznia, a na listach przebojów radzi sobie coraz lepiej. Ja nie do końca jestem do niego przekonana. Brakuje mi w nim większej subtelności. Największą słabością tej piosenki jest natomiast Liam Payne. Mam wrażenie, że nie odnalazł się w tej kompozycji. Liam jest w tym utworze bezbarwny i to mi najbardziej przeszkadza. A klip? Podoba mi się. Jest ładny, scenografia jest śliczna, a wykonanie porządne. 

Piosenka: ⭐⭐+
Teledysk: ⭐⭐⭐⭐


KENDRICK LAMAR FT. SZA - ALL THE STARS
W 2017 roku Kendrick Lamar był na ustach wielu krytyków muzycznych. Jego album Damn. osiągnął wielki sukces, zarówno komercyjny, jak i artystyczny. Od kilku lat, uznawany jest za jednego z najlepszych raperów na świecie. W styczniu tego roku, artysta zaprezentował światu nowy utwór. All The Stars jest pierwszym, a zarazem głównym singlem, promującym soundtrack do filmu Czarna Pantera. Co ciekawe, Lamar jest odpowiedzialny za całą ścieżkę dźwiękową do tej produkcji. W piosence All The Stars towarzyszy mu, ostatnio będąca na topie, wokalistka r&b SZA. Polubiłam ten numer od samego początku, a z czasem, lubię go jeszcze bardziej. Jest stylowy, nieco tajemniczy i naprawdę przebojowy. Wokale brzmią świetnie, produkcja jest genialna, a teledysk zachwycający. Klip ukazał się miesiąc po premierze piosenki. Oddaje charakter kompozycji, a to jest chyba najważniejsze. W ten weekend wybieram się na najnowsze dzieło Marvela, dlatego obecność tego utworu w dzisiejszym poście jest jak najbardziej uzasadniona.

Piosenka: ⭐⭐⭐⭐⭐
Teledysk: ⭐⭐⭐⭐⭐


DUA LIPA - IDGAF
Dua Lipa szturmem wdarła się na rynek muzyczny. Zaczęła od zachwycającego Be The One, alby kilka miesięcy potem podbić listy przebojów energetycznym No Rules. Jej debiutanckie wydawnictwo ukazało się w czerwcu 2017. Album pełen jest przebojowych, dobrze skomponowanych numerów. Jednym z nich jest charakterne, nieco zadziorne IDGAF (I Don't Give A F**k). W styczniu, numer został wybrany na kolejny singiel. Jest to piosenka barwna, przebojowa z ładną linią melodyczną. Kompozycja ta, utrzymana jest w przyjemnym popowym stylu. Według mnie, idealnie sprawdza się w roli singla. Teledysk do IDGAF jest ciekawy, nietuzinkowy. Trzeba przyznać, że jest naprawdę pomysłowy. Szkoda tylko, że niestety również nieco nudny.

Piosenka: ⭐⭐⭐⭐
Teledysk: ⭐⭐⭐+


środa, 7 lutego 2018

085. Recenzja: JUSTIN TIMBERLAKE 'Man Of The Woods' (2018)

Justin Timberlake karierę rozpoczynał w boysbandze N'Sync. Jako jedyny z pięcioosobowej grupy, osiągnął wielki, światowy sukces. Jego długa muzyczna kariera, przerywana była produkcjami filmowymi, w których Timberlake grał, ale także, do których produkował muzykę. 

Na najnowsze wydawnictwo Justina, fani musieli czekać pięć lat. Doniesienia o jego powrocie, krążyły po sieci od dłuższego czasu, aż w końcu, artysta opublikował zapowiedź nadchodzącego materiału. Zarówno fani piosenkarza, jak i krytycy muzyczni, spodziewali się po nim kolejnego spektakularnego krążka. Czy tak się stało? Czy Man Of The Woods jest kolejnym, wielkim muzycznym sukcesem Timberlake'a? Okazuje się, że nie do końca. Zapraszam do zapoznania się z recenzją. 

Swoje piąte wydawnictwo, Justin Timberlake zapowiadał numerem Filthy. Jest to nowoczesna, powiedziałabym nawet, że nowatorska kompozycja, utrzymana w electro-funkowej stylistyce. Przyznam szczerze, że na początku nie mogłam się do niej przekonać. Dziś mogę stwierdzić, iż numer zyskuje z czasem. Jest stylowy i taki...inny. To świetne otwarcie albumu, rzekłabym - epickie. Funkowe inspiracje wyczuwalne są również w kolejnych numerach. Weźmy na przykład Midnight Summer Jam. Jest to nieco imprezowy kawałek, przy którym można się dobrze pobawić. Jest porządny, ale niestety - nie zachwyca. Podobnie jest w przypadku zadziornego Sauce, w którym słaba warstwa tekstowa obniża wartość piosenki. Swoją łagodniejszą stronę, Timberlake ukazuje w tytułowym Man Of The Woods. To kompozycja, w której ciekawie połączono pop, soul i country. Jest to utwór w spokojnym, nieco leniwym klimacie. 

Jedną z lepszych piosenek na krążku jest Higher Higher. To numer utrzymany w rhythmandblues'owej stylistyce, w którym doszukać się można soft rockowych inspiracji. Uwagę przykuwają tu genialne, gitarowe brzmienia w tle. Bardzo polubiłam ten kawałek. Warto po niego sięgnąć. Do moich ulubieńców zaliczam też Supplies. To, wyprodukowana przez Pharrella Williamsa, stylowa, świetnie brzmiąca kompozycja, utrzymana w nowoczesnej stylistyce. Jej atutem jest, może typowy, ale porządny bit. Co jeszcze oferuje nam wokalista? Mamy tu m.in. gitarowe, bardzo wyluzowane Wave, a także, flirtujące z brzmieniami reggae - Morning Light, w którym Justinowi towarzyszy Alicia Keys. Prawdziwą perełką jest natomiast Say Something. To moja ulubiona piosenka w całej stawce i póki co, moja ulubiona kompozycja roku 2018. W numerze umiejętnie połączono dźwięki muzyki country z pop rockiem. Sprawdził się także Chris Stapleton, którego wokal idealnie komponuje się z głosem Timberlake'a. 

Każdy krążek Justina Timberlake'a ma swoje dobre i złe momenty. Do tych lepszych zalicza się Montana. Jest to świetny kawałek, bardzo klimatyczny i charakterny. Podoba mi się Justin w soul'owej stylistyce. Uwagę przykuwa także Breeze Of The Pond, gdzie na pierwszy plan wysuwa się wokal piosenkarza. Do tych lepszych momentów zaliczyć muszę spokojniejsze, stonowane Livin' Off The Land. Niestety, nie mogę powiedzieć zbyt wielu dobrych słów o kompozycji Flannel. Jest utrzymana w balladowym, ale za spokojnym stylu. Wydaje mi się być zwyczajnie nudna, a nawet senna. Przeciętnie, nijako wypada The Hard Suff, a odrobinę wesołe, i trochę przesłodzone Young Man - nie zachęca do ponownego włączenia. 

Najnowsze wydawnictwo Justna Timberlake'a jest bardzo ryzykownym materiałem. Wokalista postanowił zaprezentować światu swoje nowe, zaskakujące, wydaje mi się - eksperymentalne oblicze. Na Man Of The Woods składają się kompozycje, w których dominują gitarowe brzmienia. Jest to album ryzykowny i niezwykle zróżnicowany. Mamy tu piosenki, bazujące na stylach takich jak: r&b, reggae, country czy funk. Nie do końca przekonuje mnie taka różnorodność w wykonaniu Timberlake'a. Nie jest to jednak krążek zły. Owszem, zaskakujący dla słuchaczy, nietypowy dla artysty, ale porządny. Tylko czy "porządny album" dla sympatyków twórczości Amerykanina, to zadowalająca sytuacja?

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐+
Najlepsze: Filthy, Higher Higher, Supplies, Say Something, Montana
Najsłabsze: Flannel, The Hard Stuff, Young Man


Lydia Land of Grafic