czwartek, 28 września 2017

062. Recenzja: YUNA 'Chapters' (Deluxe), 2016


Yuna, a właściwie Yunalis Mat Zara'ai, jest wokalistką i autorką tekstów, pochodzenia Malezyjskiego. Tworzy muzykę alternatywną, z pogranicza r&b, soul' u i indie popu. Swoją karierę rozpoczęła w roku 2008, kiedy to ukazał się jej debiutancki album. Cztery lata później, światło dzienne ujrzał pierwszy w jej karierze, międzynarodowy materiał, zatytułowany po prostu - Yuna. W maju 2016 roku do sprzedaży trafił krążek Chapters, który łączy ze sobą elementy współczesnego r&b z delikatnym popem.

Rozszerzona wersja Chapters składa się z trzynastu prostych kompozycji. Każda z nich wprowadza słuchacza w niezwykły, niepowtarzalny klimat. Album otwiera nastrojowe Mannequin. Utwór ten charakteryzuje się powolnym, melancholijnym tempem, a piękny tekst opowiada o przemijającej miłości. Mocnym punktem krążka jest zmysłowe Crush, nagrane z wokalistą r&b - Usher'em. Połączenie ich głosów jest niezwykłe, idealne. Bardzo lubię ten numer. To właśnie dzięki niemu poznałam Yunę i ten album. Usher nie jest jednak jedynym gościem na Chapters. W Used To Love You Malezyjce towarzyszy wokalistka Jhene Aiko. Nieco mocniejszy wokal Amerykanki dodaje piosence charakteru i pazura. Warto sięgnąć także po stylowe Lanes, urocze Too Close oraz stonowane Unrequited Love.

Jedną z moich ulubionych kompozycji na albumie jest Best Love. Numer przepełniony jest relaksującymi dźwiękami, zahaczającymi o oldschool'owe disco. Uwielbiam także Best Of Me, w którym wokalistka zachęca słuchacza do bycia silnym. Piosenka charakteryzuje się mocniejszym, świetnym refrenem.  Wśród moich ulubieńców nie może zabraknąć numeru Your Love. Spokojne, stonowane zwrotki połączone są z żywszym, popowym refrenem. Standardową wersję płyty zamyka ballada All I Do. Bardzo prosta aranżacja oparta jest tu na dźwiękach fortepianu. Ta niezwykle delikatna kompozycja idealnie sprawdzać się będzie w deszczowy dzień. 
Tell me if there is a way
To fall out of love with you
Cause all I do, I do all day
Is missin' my time with you
Rozszerzona wersja Chapters zawiera trzy bonusowe kompozycje. Pierwsza z nich to Places To Go. Za produkcję tego utworu odpowiada Dj Premier. Delikatny wokal Yuny połączony jest z mocniejszym bitem. Numer wprowadza odrobinę "bałaganu" na krążku, ale w pozytywny sposób. Dużo bardziej podoba mi się jednak Poor Heart. Piosenka charakteryzuje się ciekawym, stałym rytmem oraz pięknie brzmiącym refrenem. Płytę zamyka kompozycja Time. Utwór jest bardzo szczery. Yuna opowiada w nim swoją historię. Śpiewa między innymi o tym, jak dążyła do spełnienia marzeń o byciu artystką. Moją uwagę szczególnie przykuwa melodyjny refren piosenki. 

Chapters to jeden z moich ulubionych krążków w ostatnim czasie. Jest to zbiór trzynastu kompozycji, na które składają się: minimalistyczne aranże, emocjonalne teksty oraz delikatny, pełen finezji i opanowania wokal Yuny. Głos Malezyjki jest naprawdę niezwykły. W niektórych momentach artystka brzmi zmysłowo, w innych emocjonalnie, a czasami mam wrażenie, że po prostu szepcze. Chapters to bardzo dobry album. Spójny, dopracowany, prosty. Przez kolejne rozdziały swojej opowieści, Yuna przeprowadza słuchacza w sposób pełen delikatności. Jej muzyka koi i uspakaja. 

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐⭐+
Najlepsze: Mannequin, Crush, Best Love, Best Of Me, Your Love, All I Do, Poor Heart
Najsłabsze: -


poniedziałek, 25 września 2017

061. Recenzja: RIHANNA 'Good Girl Gone Bad' (2007)


Rihanna jest artystką, która nigdy nie daje od siebie odpocząć. W trzy lata od dnia debiutu, wokalistka wydała trzy albumy studyjne. Rok po roku. Good Girl Gone Bad jest wydawnictwem, które otworzyło Rihannie drogę do wielkiej, światowej kariery. Jego premiera miała miejsce w maju 2007 roku. Aż trudno uwierzyć, że minęło już dziesięć lat! Pierwsze dwie płyty Barbadoski przepełnione były pozytywnymi, energetycznymi numerami, utrzymanymi w stylistyce łączącej r&b, pop i reggae. W przypadku trzeciego albumu, do czynienia mamy z dużo bardziej klubowymi rytmami. 

Era Good Girl Gone Bad, oprócz wielkich hitów, przyniosła przede wszystkim nowy wizerunek Rihanny. Wokalistka porzuciła dotychczasowy image zwykłej, grzecznej dziewczyny z sąsiedztwa na rzecz pewnej siebie, seksownej kobiety. W pracach nad trzecim krążkiem wokalistce pomagali między innymi Justin Timberlake i Timbaland. Wydawnictwo promował numer Umbrella, który jest jednym z największych hitów lat dwutysięcznych. Z tym utworem zawsze miałam problem. Na początku go nie znosiłam, potem polubiłam, a następnie szybko mi się znudził. Dziś uważam, że jest to bardzo fajna kompozycja, do której lubię czasem wrócić.

Good Girl Gone Bad zaczyna się bardzo tanecznie. Po wspomnianej Umbrelli mamy ciekawe, utrzymane w electro-popowej stylistyce Push Up On Me. Nie przekonuje mnie jednak wokal Rihanny w tym numerze, ponieważ brzmi on niekorzystnie. Lepiej jest w przypadku bardzo klubowego Don't Stop The Music. Jest to piosenka, przy której z całą pewnością można się nieźle pobawić. Moim ulubionym numerem na krążku jest Breakin' Dishes. Podoba mi się bardzo klimat tego utworu. Rihanna świetnie wypada w takich zadziornych kompozycjach z pazurem. Nie najgorzej prezentuje się singlowe Shut Up And Drive, w którym artystka sięga po nieco rockowe brzmienia. 

Po tej energetycznej, tanecznej dawce, otrzymujemy dwa spokojniejsze utwory. Pierwszym jest bardzo stonowany numer Hate That I Love You, nagrany z wokalistą rhythmandblues'owym Ne-Yo. Podoba mi się ta kompozycja. Możemy usłyszeć w niej czysty głos piosenkarki, pozbawiony zbędnych ulepszeń. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o piosence Say It. To bardzo przesłodzony, kompletnie nieudany numer. Nie lubię również utworu Sell Me Candy. Jest niezwykle irytujący, a wokal Rihanny brzmi w nim okropnie. Podobnie jest ze słabiutkim Lemme Get That, które męczy dziwnym bitem. Na ratunek przychodzi kompozycja Rahab, która wyszła spod pióra Justina Timberlaka. Jest to bardzo klimatyczna piosenka, do której mam ogromny sentyment.
Oh, you're the reason why I'm thinking
I don't wanna smoke on these cigarettes no more
I guess that's what I get for wishful thinking
I should've never let you enter my door
Bardzo mocnym punktem albumu jest kompozycja Question Existing. Piosenka ta jest bardzo dobrze zaśpiewana. Podoba mi się jej zmysłowość oraz klimatyczna, mówiona wstawka. Przyjemne wrażenia pozostawia po sobie także Good Girl Gone Bad, które zamyka płytę. Może nie jest to mój faworyt na krążku, ale na pewno może się podobać. 

Trzeci album Rihanny to zbiór dwunastu, nieźle wyprodukowanych numerów. Good Girl Gone Bad łączy ze sobą taneczne, klubowe utwory ze spokojniejszymi kawałkami w stylistyce rhythmandblues'owej. Z pewnością jest to bardzo przebojowy materiał. Zdecydowanie różni się od poprzedników. Zawiera dużo więcej muzycznych eksperymentów, jest odważniejszy. Brakuje mi w nim jednak uporządkowania. Momentami jest strasznie chaotyczny. Problem stanowi też wokal Rihanny. Dziewczyna ma niezły głos, ale gdzieniegdzie brzmi strasznie irytująco, męcząco. Uważam, że producenci przesadzili z "ulepszaniem" jej. Good Girl Gone Bad podoba mi się, ale nie robi na mnie oszałamiającego wrażenia. 

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐
Najlepsze: Breakin' Dishes, Rehab, Question Existing
Najsłabsze: Say It, Sell Me Candy, Lemme Get That

wtorek, 19 września 2017

060. Recenzja: BEBE REXHA 'All Your Falut: Pt. I & Pt. II' (2017)

All Your Fault: Part I
Bebe Rexha, a właściwie Bleta Rexha, to amerykańska wokalistka i autorka tekstów  pochodzenia albańskiego. Karierę w muzycznym świecie zaczynała od pisania tekstów dla innych artystów. To spod jej pióra wyszły m.in. The Monster Eminema i Rihanny, czy All Hands On Deck Tinashe. W latach 2010-2012 Rexha była wokalistką zespołu Black Cards, założonego przez Peta Wentz'a z Fall Out Boy. Szerszej publiczności Bebe dała się poznać dzięki piosenkom Hey Mama Davida Guetty oraz Me, Myself and I rapera G-Eazy. 

Pierwszy solowy projekt wokalistki ukazał się w roku 2015. Rexha wydała wówczas debiutancką Ep-kę, zatytułowaną I Don't Wanna Grow Up.  Dwa lata później artystka prezentuje słuchaczom kolejny solowy materiał. Nie jest to niestety longplay, a kolejne Ep-ki. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego postanowiono podzielić go na części. Wydaje mi się, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby stworzenie jednego, solidnego krążka. Pierwsza odsłona All Your Fault ukazała się w lutym, druga natomiast  w sierpniu tego roku. Każda z nich składa się z sześciu kompozycji, utrzymanych w stylistyce popowej, z elementami hip hopu i elektroniki.

All Your Fault Pt. I otwiera utwór Atmosphere. Podoba mi się ten numer. Fajny bit połączony jest z ciekawym wykonaniem. Jest to solidna, spokojna piosenka, która stanowi mocny punkt Ep-ki. Dużo, dużo gorzej prezentuje się natomiast electro-popowe I Got You. Kompletnie mi się nie podoba. Zwrotki są delikatnie zaśpiewane i nawet mogą się podobać, ale refren jest koszmarny. Strasznie mnie irytuje ta kompozycja. Nie przekonuje mnie także F.F.F nagrane z G-Eazy. Brakuje mi w tym utworze przebojowości i większej zadziorności. Lubię za to Small Doses. Jest to wyważony, nieskomplikowany numer, który pozostawia za sobą całkiem niezłe wrażenia. Mocnym punktem albumu okazuje się nieco mroczniejsze Gateway Drug. Bebe Rexha pokazuje tu swój pazur, który nadaje kompozycji charakteru. Płytę zamyka piosenka Bad Bitch. Zaczyna się ona obiecująco, ale niestety tylko pierwsze sekundy są godne uwagi. Numer wydaje mi się być aż nadto "współczesny". Refren jest bardzo wkurzający, a towarzyszący wokalistce Ty Dolla $ign - zwyczajnie nudny.

Zaprezentowany na All Your Fault Pt. I materiał nie jest niczym odkrywczym i zaskakującym. Album zawiera sześć niezbyt skomplikowanych kompozycji, które pozostawiają po sobie mieszane odczucia. Z jednej strony mamy ciekawe, zadziorne Gateway Drug, a z drugiej przekombinowane Bad Bitch. Utwory są porządnie wyprodukowane, teksty są dobre, ale brakuje mi w tym wszystkim spójności, całości. Głos Bebe wypada bardzo dobrze, a obawiałam się że będzie męczący. Mimo to, nie widzę zbyt wielu plusów w twórczości piosenkarki. 

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐
Najlepsze: Atmosphere, Gateway Drug
Najgorsze: Bad Bitch, I Got You

All Your Fault: Part II
Ep-ka All Your Fault Pt. II ukazała się jedenastego sierpnia. Jej premiera obyła się bez większego rozgłosu. Album promowała kompozycja The Way I Are (Dance With Somebody), nagrana z raperem Lil Waynem. Znałam ten numer wcześniej, dlatego przyznam szczerze, że nie podchodziłam do tego materiału z zbyt dużym entuzjazmem. Okazuje się, iż ma się on nieco lepiej niż poprzednik.

Pierwszym numerem na albumie jest hiphopowe That's It.  Jest to jedna z najciekawszych kompozycji wokalistki. W utworze towarzyszą jej raperzy: Gucci Mane oraz 2 Chainz. Kawałek ma bardzo fajny, ciekawy bit, który przykuwa uwagę. Pozytywne odczucia przynosi także I Got Time. Jest to przyjemna kompozycja, w umiarkowanym, spokojnym wręcz tempie. Kolejne utwory przenoszą słuchacza w bardziej taneczne, klubowe klimaty. Nie najgorzej wypadają: przebojowe (Not) The One oraz zawierające elementy tropical house Comfortable. Dużo gorzej prezentuje się singlowe The Way I Are (Dance With Somebody). Nie podoba mi się ta piosenka. Jest taka przewidywalna i niezwykle typowa dla dzisiejszego popu. Do tego zwrotka Lil'a Wayna jest bardzo słabiutka. Nie polecam... Ogromnym zaskoczeniem jest dla mnie utwór Meant To Be. Bebe zaprosiła do współpracy duet Florida Georgia Line, który na co dzień wykonuje muzykę country. Jest to prosta, ładnie zaśpiewana piosenka. Numer nie jest przekombinowany, a Rexha brzmi w nim bardzo dobrze. Nie spodziewałam się po niej tego typu utworu.
I don't mean to be so uptight, but my heart's been hurt a couple times
By a couple guys that didn't treat me right
I ain't gon' lie, ain't gonna lie
Druga część All Your Fault z pewnością podoba mi się bardziej. Nie jest to natomiast muzyka, do której powracałabym z entuzjazmem. Bebe ma dosyć duży potencjał, którego wydaje mi się nie potrafi wykorzystać. Kiczowaty image, nudne, męczące single. Szkoda, bo stać ją na dużo więcej. Podobnie jak pierwsza część, płyta jest dobrze wyprodukowana a numery są porządnie zaśpiewane, ale i tak nie jest to materiał, który mógłby mnie porwać.

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐+
Najlepsze: That's It, Meant To Be
Najgorsze: The Way I Are (Dance With Somebody)

niedziela, 17 września 2017

059. Moje przeboje tygodnia #2

Cześć. kolejny tydzień minął błyskawicznie. Pora zatem przedstawić Wam numery, które najczęściej towarzyszyły mi w ostatnich siedmiu dniach. Tym razem będzie to zestawienie czterech piosenek, oraz trzech albumów. Zapraszam do zapoznania się z moimi przebojami tygodnia, a także do komentowania. 

TOP 4 PIOSENEK

IMAGINE DRAGONS - WHATEVER IT TAKES
W tym tygodniu, w końcu zdecydowałam się napisać recenzję trzeciego krążka Imagine Dragons. Zwlekałam z nią dosyć długo, ponieważ bardzo lubię ten zespół, a pierwsze wrażenie okazało się być nieco mylące. Jedną z moich ulubionych kompozycji na albumie jest kompozycja Whatever It Takes. Utrzymana jest ona w typowej dla grupy stylistyce pop rock. Kilka dni temu, na oficjalnym profilu zespołu na YT, pojawiło się tak zwane lyric video do tego numeru. Co ciekawe, powstało ono w technologii 360 stopni.


MIGUEL - HOW MANY DRINKS?
Ostatni tydzień minął mi pod znakiem Miguela. Bardzo polubiłam twórczość tego wokalisty. Jedną z moich ulubionych piosenek w obecnej chwili jest klimatyczne How Many Drinks?. Numer ten utrzymany jest w bardzo przyjemnej stylistyce rhythmandblues'owej. Kompozycja pochodzi z drugiego studyjnego krążka Amerykanina, wydanego w roku 2012. Tak się składa, że album Kaleidoscope Dream jest w tym momencie najpopularniejszym krążkiem w moich słuchawkach.


MIGUEL - SKY WALKER
Skoro już jestem przy Miguel'u, to muszę wspomnieć o tej piosence. Numer Sky Walker ukazał się dwa tygodnie temu, gdy po wakacjach nie było już śladu.  Szkoda, że wokalista nie wypuścił tego utworu wcześniej, bo jest to bardzo wakacyjna kompozycja. Niewątpliwie ma swój urok i klimat. Bardzo polubiłam tą piosenkę i z niecierpliwością czekam na kolejny (czwarty już) album Miguel'a.



YUNA - ALL I DO
Grono moich ulubieńców tygodnia zamyka, pochodząca z Malezji wokalistka Yuna.  All I Do to przepiękna kompozycja, utrzymana w przyjemnym, balladowym klimacie.  Utwór pochodzi z krążka Chapters, który w ostatnim czasie bardzo często mi towarzyszy. Piosenka All I Do jest naprawdę cudowna, a głos Yuny po prostu czaruje słuchacza. Dawno już nie słyszałam takiego wokalu.


TOP 3 ALBUMY
1. MIGUEL - Kaleidoscope Dream
2. YUNA - Chapters
3. IMAGINE DRAGONS - Evolve

środa, 13 września 2017

058. Recenzja: IMAGINE DRAGONS 'Evolve' (2017)


Imagine Dragons to amerykański zespół, założony w 2008 roku w Las Vegas. Na przestrzeni kilku lat, skład grupy ulegał częstym zmianom. Obecnie Imagine Dragons tworzą: Dan Reynolds, Wayne Sermon, Daniel Platzman oraz Ban McKee. Panowie sławę zdobyli w roku 2012 za sprawą przeboju Radioactive oraz albumu Night Visions. Zespół ma na koncie trzy studyjne albumy, a najnowszy z nich ukazał się w czerwcu tego roku.

Na samym początku chciałabym zaznaczyć, że darzę ogromną dużą sympatią ten zespół. Dosyć długo zwlekałam z napisaniem tej recenzji, ponieważ musiałam nabrać odrobinę dystansu do tego albumu. Bardzo lubię dwa poprzednie krążki tej grupy, więc wizja tytułowej ewolucji początkowo troszkę mnie zaniepokoiła. Po co zmieniać coś co się sprawdza? Najnowszy materiał grupy zawiera jedenaście przebojowych kompozycji, utrzymanych w pop rockowej stylistyce. Ale czy Evolve dorównuje poprzednim płytom? Nie do końca...

Album zaczyna się obiecująco. Numer I Don't Know Why jest nie tylko jedną z moich ulubionych kompozycji na Evolve, ale i jedną z ulubionych w całej dyskografii zespołu. Początek piosenki jest bardzo spokojny, ale z czasem zyskuje jednak na przebojowości. W refrenie grupa powędrowała w nowe dla siebie, nieco taneczne klimaty. Najmocniejszym punktem utworu jest zdecydowanie świetny wokal  Dana Reynoldsa. Po tej jakże zaskakującej kompozycji, otrzymujemy numer Whatever It Takes. To mój kolejny ulubieniec na albumie. Utrzymany jest on w typowym dla zespołu pop rockowym klimacie. Bardzo przyjemnie się go słucha. Prawdziwą bombą jest natomiast singlowe Believer. Piosenka jest pierwszym, a zarazem głównym singlem promującym album. Jest to bardzo energetyczny numer, opowiadający o tym jak ból i niepowodzenia mogą być motywujące. Zdecydowanie Believer zaliczam do moich ulubionych utworów 2017 roku. Co ciekawe za produkcję dwóch najlepszych numerów (Believer i I Don't Know Why) odpowiada ten sam duet - Mattman & Robin. Mam nadzieję, że panowie dalej będą razem pracować, bo efekty są świetne.
I was broken from a young age
Taking my soul into the masses
Write down my poems for the few
That looked at me took to me, shook to me, feeling me
Dalsza część płyty prezentuje się troszkę słabiej. Mamy tu przyjemne, ale niezbyt zaskakujące Walking The Wire oraz subtelne I'll Make It Up To You. Dużo ciekawiej prezentuje się utwór Rise Up, który łączy delikatne zwrotki z mocniejszym, świetnym refrenem. Lubię także Mouth Of The River, w którym bardzo lekki refren fajnie kontrastuje ze zwrotkami. Wyróżniającym się numerem jest zdecydowanie synth-popowe Thunder. Nie do końca przekonuje mnie refren, ale podobają mi się za to zwrotki. Nie najgorzej wypada,  wyprodukowane przez wspomniany wcześniej duet Mattman & Robin, wesołe Start Over. Nie lubię natomiast nieco irytującego Yesterday.  Ta kompozycja wydaje mi się być najsłabszą na albumie. 

Trzeci album zespołu Imagine Dragons z pewnością zawiera kilka dobrych lub też bardzo dobrych kompozycji. Jednakże, z przykrością muszę stwierdzić, iż panowie obniżyli nieco loty. Nie jest to zła płyta, ale zwyczajnie słabsza od poprzednich.  Bardzo dobre teksty, przyzwoite melodie i świetny wokal stanowią mocną stronę tego albumu. Krążek zapowiadał się obiecująco za sprawą genialnego singla Believer. Po długim osłuchaniu się z materiałem zawartym na Evolve, byłam lekko rozczarowana. Spodziewałam się więcej numerów w stylu wspomnianego Believer czy wcześniejszych utworów Warriors lub I'm So Sorry. Stało się inaczej. Tak jak wspomniałam, ten album nie jest rewelacyjny, ale jest po prostu dobry. Szkoda, że tylko dobry. Cóż, pozostało mi tylko trzymać kciuki za kolejny materiał. 

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐
Najlepsze: Believer, I Don't Know Why, Whatever It Takes
Najsłabsze: Yesterday

 

niedziela, 10 września 2017

057. Moje przeboje tygodnia #1

Cześć. W dzisiejszym poście przygotowałam zestawienie moich hitów tygodnia, czyli numerów i albumów, które w ostatnich siedmiu dniach były przeze mnie najczęściej odtwarzane. "Moje przeboje tygodnia" to nowy cykl na tym blogu, i mam nadzieję, że uda mi się systematycznie, czyli co niedzielę, go publikować. Zapraszam zatem do zapoznania się z postem, oraz do komentowania. 

TOP 5 PIOSENEK 

CNCO ft. LITTLE MIX - REGGAETON LENTO (REMIX)
Powiem zupełnie szczerze, że z muzyką latino nie do końca jest mi po drodze (chociaż jako dziecko bardzo lubiłam zespół RBD i serial Zbuntowani 😄). W ostatnim czasie taka właśnie muzyka jest coraz popularniejsza. W dużej mierze za sprawą Despacito, oczywiście. Utwór Reggaeton Lento nagrany został przez latynoski boyband CNCO w 2016 roku. Okazał się być ogromnym hitem w krajach hiszpańsko języcznych, a teledysk do tego numeru osiągnął już ponad miliard wyświetleń. W sierpniu tego roku ukazała się odświeżona wersja tej piosenki, w której to gościnny udział mają dziewczyny z Little Mix. Obydwie wersje bardzo mi się podobają. Mają przyjemny, wesoły, wakacyjny klimat. W ostatnim czasie bardzo często ich słuchałam.


JUSTIN BIEBER & BLOODPOP - FRIENDS
Nigdy nie byłam fanką Justina Biebera. Szczerze, naprawdę go nie znosiłam. Sytuacja zmieniła się, gdy Kanadyjczyk wydał album Purpose. Świetne single i porządne utwory na krążku sprawiły, że polubiłam jego muzykę. W ciągu ostatnich dwóch lat, wokalista brał udział w wielu kolaboracjach, które bardzo często także mi się podobały. Kilka tygodni temu Bieber podzielił się ze słuchaczami numerem Friends, który powstał we współpracy z producentem muzycznym Michael'em Tucker'em, ukrywającym się pod pseudonimem BloodPop. Bardzo podoba mi się ten numer. Utrzymany jest w stylistyce łączącej pop z muzyką elektroniczną. Brzmi to nieźle.


CHRISTINA AGUILERA - SO EMOTIONAL
W ostatnim tygodniu dane mi było posłuchać debiutanckiego krążka Christiny Aguilery. Jego recenzja pojawiła się kilka dni temu na blogu. Przyznaję, zupełnie szczerze, że jest to mój pierwszy album X-Tiny, przesłuchany "od deski do deski". Nie żałuję, że po niego sięgnęłam, bo bardzo dobrze bawiłam się słuchając go. Moje serce skradła piosenka So Emotional. Ma ona niezwykły, hipnotyzujący wręcz refren. Z całą pewnością będę do niej często powracać. 


MIGUEL - COFFEE
W ostatnim tygodniu, najczęściej słuchanym przeze mnie krążkiem był trzeci już album Miguela - Wildheart. Bardzo polubiłam ten materiał. Jest niezwykle klimatyczny, uporządkowany i dopracowany. Łączy on  ze sobą takie gatunki muzyczne jak r&b, rock czy neo soul. W minionym tygodniu, jak się okazało, najczęściej odtwarzałam z tego krążka piosenkę Coffee. Jest to świetnie wyprodukowany numer, który ujął mnie swoim czarującym klimatem. Bardzo, ale to bardzo polecam ten numer, ale przede wszystkim tą płytę.



USHER - CONFESSIONS PART II
Fanką Usher'a jestem od roku 2010. Przez siedem lat odkrywam jego twórczość. Album Confessions poznałam w całości kilka lat temu. Słucham go bardzo, ale to bardzo często, bo po prostu mi się nie nudzi. W minionym tygodniu wiele razy wracałam do numeru Confessions Part II. Jest to piosenka, której kiedyś nie doceniałam. Dziś uwielbiam ją i z pewnością znalazłaby się bardzo wysoko w rankingu moich ulubionych numerów od Usher'a. Swoją drogą, ciekawe która piosenka tego artysty pojawi się za tydzień... 



TOP 3 ALBUMY
1. MIGUEL - Wildheart
2. CHRISTINA AGUILERA - Christina Aguilera
3. YUNA - Chapters


A jakie numery i albumy towarzyszyły Wam w ostatnich dniach?

czwartek, 7 września 2017

056. Recenzja: CHRISTINA AGUILERA 'Christina Aguilera' (1999)


Debiutancki album Christiny Aguilery trafił do moich słuchawek (i głośników 😁) dzięki czytelnikowi. W stworzonej niedawno ankiecie poprosiłam o zgłaszanie Waszych propozycji płyt do zrecenzowania. Link do tej ankiety znaleźć można w pasku menu pod "ZGŁOŚ PŁYTĘ". Bardzo serdecznie proszę o kolejne zgłoszenia.

Od premiery krążka "Christina Aguilera" minęło już osiemnaście lat. W tym czasie wokalistka wydała kolejnych sześć albumów. Każdy z nich skutkował nowym, coraz innym to stylem, obliczem artystki. Debiutancki materiał promowały cztery single, z których trzy dotarły na szczyt amerykańskiej listy przebojów. Muszę przyznać, że album ten jest moim pierwszym krążkiem Christiny przesłuchanym "od deski do deski". Oczywiście znałam prawie wszystkie jej single, wydawane na przestrzeni lat, ale nigdy nie skusiłam się sięgnąć po całą płytę. Bardzo cieszę się, że w końcu dotarłam do tej płyty, bo dostarczyła mi ciekawych doznań muzycznych. Zapraszam do zapoznania się z recenzją. 

Album otwiera moja ulubiona kompozycja na albumie. Genie In The Bottle to numer, który był mi doskonale znany. Utrzymany jest w przyjemnym dance-popowym klimacie. Naprawdę uwielbiam ten kawałek. Do grona moich ulubieńców należy także So Emotional. Piosenka ta ma niezwykły, hipnotyzujący wręcz refren, a do tego jest świetnie wyprodukowana. Moją uwagę przykuło również czarujące Somebody's Somebody, obok którego nie mogłam przejść obojętnie. Grono moich absolutnych faworytów zamyka utrzymana w popowej stylistyce ballada I Turn Yo You. Jest ona pięknie zaśpiewana i skomponowana. To zdecydowanie najlepsza ballada na płycie.
When I'm lost, in the rain, in your eyes
I know I'll find the light to light my way.
Mieszane odczucia mam w związku z teen-popowym numerem What A Girl Wants. Bardzo podobają mi się zawierające elementy r&b zwrotki, ale refren jest według mnie kiepski. Spodobał mi się natomiast oscylujący na granicy popu i r&b, utwór When You Put Your Hands On Me. Przyjemnie wypada także delikatne Love For All Seasons i emocjonalne Reflection. Co jeszcze oferuje nam debiutująca Christina? Mamy tu spokojne, lecz nie balladowe Blessed oraz bardzo przebojowe Love Will Find A Way. Każda z tych kompozycji zaliczana jest przeze mnie do udanych. Nieco gorzej jest w przypadku spokojnej ballady Obvious, do której kompletnie nie mogę się przekonać. Tytuł najgorszego utworu na albumie trafia natomiast do Come On Over (All I Want Is You). W ogóle mi się ta piosenka nie podoba. Utrzymana jest w tanecznym, przesłodzonym stylu. Na tle innych wypada bardzo źle.
I've got an invitation, don't you keep me waiting all night long
I know, you know, so baby don't pretend you won't give me
Kiss and hug
Debiutancki materiał młodziutkiej wówczas Aguilery bardzo przypadł mi do gustu. Krążek utrzymany jest w stylistyce łączącej pop z delikatnymi klimatami r&b. Według mnie jest to bardzo dobry kierunek. Utwory na albumie podzielić można na trzy kategorie. Pierwszą z nich są wesołe, taneczne kompozycje, drugą nieco spokojniejsze, stonowane numery, w których do głosu dochodzą brzmienia rhythmandblues'owe, a ostatnią popowe, emocjonalne ballady. W każdej z tych grup znaleźć można perełki, w każdej też wokal Christiny się broni. Mam wrażenie, że Aguilera jest artystką, która może śpiewać absolutnie wszystko.  Świetne wykonanie, przyzwoita produkcja i nieskomplikowane teksty, powodują że "Christina Aguilera" to płyta, której słucha się bardzo przyjemnie.

MOJA  OCENA: ⭐⭐⭐⭐
Najlepsze: Genie In The Bottle, So Emotional, I Turn To You, Somebody's Somebody
Najsłabsze: Come On Over (All I Want Is You)

środa, 6 września 2017

055. Ranking: Teledyski RIHANNY



Witam wszystkich czytelników w kolejnym poście. Tym razem dotyczyć on będzie najlepszych, według mnie, teledysków Rihanny. Myślę, że nie trzeba nikomu w dzisiejszych czasach przybliżać jej postaci, gdyż jest ona jedną z największych gwiazd współczesnej muzyki. Jej klipy to nie tylko kolejne, coraz ciekawsze  fabuły, ale także kolejne niezwykłe kreacje, wcielenia i stylizacje. Dziś dokonam przeglądu tych najlepszych, najciekawszych i najbardziej emocjonalnych. Zapraszam. 

MIEJSCE 10. YOU DA ONE
Album: Talk That Talk
Data premiery: 23.12.2011
Liczba wyświetleń na YT: 193 627 380*

Klip do numeru You Da One jest bardzo prosty. Niektórzy mogliby stwierdzić, że jest nudny czy nijaki. Ja natomiast bardzo go lubię. Jest to jeden z niewielu teledysków Rihanny, gdzie poza nią nie występuje nikt. Klip nie ma żadnej rozbudowanej fabuły, ale jest ciekawie zrealizowany. Zawiera także bardzo fajne efekty wizualne. Teledysk nagrany został w przeciągu dwóch dni, w Irlandii.

MIEJSCE 9. WHERE HAVE YOU BEEN
Album: Talk That Talk
Data premiery: 30.04.2012
Liczba wyświetleń na YT: 386 114 921

Szczerze przyznam, że nie lubię tej piosenki. Klip natomiast bardzo mi się podoba. Teledysk do Where Have You Been przepełniony jest pięknymi stylizacjami gwiazdy. Mamy tu między innymi Rihannę toples, Rihannę w afro czy Rihannę zanurzoną w wodzie. Mocnymi punktami klipu są sceny taneczne, które ukazują dość spore umiejętności gwiazdy. Choreografia stworzona została przez Nadine Ruffin. 

MIEJSCE 8. HARD
Album: Rated R
Data premiery: 22.12.2009
Liczba wyświetleń na YT: 131 470 013

Era Rated R jest chyba moją ulubioną jeśli chodzi o teledyski. Jednym z moich faworytów jest właśnie klip do numeru Hard. Podoba mi się w nim ten wojskowy klimat. Bardzo lubię te wojownicze wcielenie wokalistki. Rihanna w zielonej koszuli i hełmie (gif powyżej) to jeden z moich ulubionych look'ów artystki spośród wszystkich dotychczasowych teledysków. 

MIEJSCE 7. RUSSIAN ROULETTE
Album: Rated R
Data premiery: 4.12.2009
Liczba wyświetleń na YT:  218 592 038

Oczko wyżej uplasował się klip do pięknej ballady Russian Roulette. Jest to teledysk, obok którego nie można przejść obojętnie. W jednej ze scen artystka siedzi na przeciwko swojego kochanka. Na stole pomiędzy nimi leży rewolwer. To właśnie w tej scenie ma miejsce tytułowa rozgrywka.  W ostatnich sekundach klipu usłyszeć można strzał, ale widz nie dostaje jednoznacznej odpowiedzi kto został jego ofiarą. 

MIEJSCE 6. WAIT YOUR TURN
Album: Rated R
Data premiery: 24.11.2009
Liczba wyświetleń na YT:  28 282 968

Nie wiem dlaczego tak lubię ten teledysk. Być może przez jego mroczny klimat, a może ze względu na jego prostotę? Nie ma tu rozbudowanej fabuły, czy też niezwykłych efektów specjalnych, ale ten klip naprawdę mi się podoba. Jest bardzo klimatyczny. Uwielbiam Rihannę w takim odważnym, drapieżnym wcieleniu. Scenerię teledysku tworzą między innymi wieżowce na Manhattanie i kościół.

MIEJSCE 5. MAN DOWN
Album: Loud
Data premiery: 1.06.2011
Liczba wyświetleń na YT: 511 053 747

Miejsce piąte w moim zestawieniu zajmuje klip do Man Down.  Zdecydowanie jest to jeden z ciekawszych teledysków Rihanny pod względem fabuły. Jest tu ona dość dramatyczna. Przedstawia historię dziewczyny zgwałconej przez pewnego mężczyznę, która postanawia sama wymierzyć mu sprawiedliwość, zabijając go. Akcja teledysku toczy się na bardzo malowniczej Jamajce. 

MIEJSCE 4. DIAMONDS
Album: Unapologetic
Data premiery: 8.11.2012
Liczba wyświetleń na YT: 1 052 287 231

Tuż za podium uplasował się klip do jednej z moich ulubionych piosenek Rihanny. Teledysk do Diamonds został wyreżyserowany przez Anthonego Mandlera, z którym wokalistka pracowała przy nagraniach Man Down i Russian Roulette. Moją uwagę szczególnie przykuwa w nim piękna scenografia. Jednym z mocniejszych punktów klipu jest zachwycająca scena, gdy piosenkarka unosi się na powierzchni wody. 

MIEJSCE 3. LOVE THE WAY YOU LIE
Album: Recovery (Eminem)
Data premiery: 5.08.2010
Liczba wyświetleń na YT: 1 384 650 774

Love The Way You Lie to jedyna piosenka w tym zestawieniu, w której Rihanna jest artystką gościnną. Jak twierdził sam raper, tylko ona mogła podołać zadaniu i móc zaśpiewać w tym numerze. Teledysk do piosenki jest absolutnie cudowny. Rihanna w klipie pojawia się tylko na tle płonącego domu. Główne role odgrywają natomiast aktorzy: Megan Fox i Dominic Monaghan. Teledysk ukazuje historię toksycznej miłości, przeprowadzając widza przez namiętność, walkę, pożądanie i nienawiść. 

MIEJSCE 2. WE FOUND LOVE
Album: Talk That Talk
Data premiery: 19.10.2011
Liczba wyświetleń na YT: 734 635 842

Jeszcze do niedawna teledysk do piosenki We Found Love zajmował pierwsze miejsce pośród moich ulubionych klipów Rihanny. Ukazuje on historię pary, których uczucie napędzane jest imprezami, alkoholem i narkotykami. Pamiętam, że tuż po premierze teledysku porównywano aktora grającego w klipie do byłego chłopaka artystki - Chrisa Brown'a. Spekulowano również, że jedna ze scen odnosi się do ich kłótni i słynnego pobicia. Warto dodać, że wideo zostało nagrodzone statuetką Grammy.

MIEJSCE 1. BITCH BETTER HAVE MY MONEY
Album: -
Data premiery: 1.07.2015
Liczba wyświetleń na YT: 115 964 792

Bitch Better Have My Money to jedna z najciekawszych kompozycji Rihanny, dlatego szkoda, że nie znalazła się na ósmym krążku piosenkarki. Jednak powstał do niej niesamowity klip. Określić go można jako krótkometrażowy film. Mamy tu krew, nagość, przemoc, ale i dobrą zabawę. Bardzo podoba mi się ten teledysk. Jest to coś czego u Barbadoski jeszcze nie widzieliśmy. BBHMM to zdecydowanie mój faworyt. 

WYRÓŻNIENIA: Unfaithful, Needed Me, Rude Boy, Te Amo, Take A Bow

*stan na 5.09.2017
Lydia Land of Grafic