Ariana | Blogger | X X

poniedziałek, 20 marca 2017

032. Recenzja: ZARA LARSSON 'So Good' (2017)


Zara Larsson swoją karierę zaczęła w wieku 10 lat, kiedy to wygrała szwedzką odsłonę Mam Talent. W 2014 roku ukazał się jej debiutancki album, który dotarł na szczyt list przebojów w Szwecji. Drogę do światowej kariery otworzył jej przebój Lush Life. Po prawie dwóch latach od ukazania się tego numeru, młoda wokalistka wydaje swój drugi krążek. So Good jest pierwszym albumem Zary dostępnym poza granicami Skandynawii. Jak wypadł jej światowy debiut? Okazuje się, że nie najgorzej...

Zanim krążek So Good wyszedł na światło dzienne, Zara co chwilę częstowała nas nowym singlem. W efekcie przed premierą albumu usłyszeliśmy pięć utworów. Pierwszy z nich to przebojowy numer Lush Life. To dzięki niemu świat usłyszał o piosenkarce. Piosenka jest fajna, wesoła i przede wszystkim wakacyjna. Jej minusem jest to, że szybko się nudzi. Podobnie jest z housowym Never Forget You. Numer ten okazał się być wielkim hitem m.in. w USA. Podoba mi się w nim spokojny wstęp. Głos Zary brzmi tu całkiem dobrze i jest to plus. Ciekawie wypada także taneczne I Would Like. Jest to z pewnością fajna i ciekawa kompozycja. Szkoda tylko, że Szwedka zaprzestała jego promowania na rzecz So Good. Tytułowy numer nagrany z przereklamowanym Ty Dolla $ign jest przyjemny, a nawet dobry, ale nie ma tego błysku. 


Grono moich faworytów na krążku otwiera singlowe Ain't My Fault. Jest to świetny numer utrzymany w stylu tanecznego popu. Charakteru dodają mu elementy trapu. W połączeniu z ciekawym wokalem daje nam to bardzo dobrą całość. Kolejnym utworem, który skradł moje serce jest TG4M. Czytałam kilka nieprzychylnych opinii na temat tej piosenki. Dziwię się nim, ponieważ jest to naprawdę bardzo dobry i niezwykle barwny kawałek. Warto zwrócić także uwagę na numer Only You. Utwór ten utrzymany jest w wolniejszym tempie. Bardzo podoba mi się wokal Zary w tej piosence. Ogromnym plusem numeru jest także tekst.  Nie można przejść obojętnie obok One Mississippi. Utwór jest wielkim zaskoczeniem. Nie spodziewałam się po Zarze takiej piosenki. Uwagę przykuwa tu emocjonalne wykonanie. To kolejna kompozycja, w której głos wokalistki bardzo mi się podoba. Grono moich ulubieńców zamyka taneczne Symphony nagrane we współpracy z Clean Bandit. Nie przypuszczałam, że jakikolwiek numer tej grupy może mi się tak spodobać. Najmocniejszą stroną piosenki jest świetny refren.
"Cause I can't love nobody like I love myself
Like I love myself, only you, ayy
No one's ever touched me like I touch myself
No, nobody else, only you, only you
Only you"
Bardzo dużym rozczarowaniem okazuje się Sundown. Duet nagrany z WizKid'em brzmi momentami niczym One Dance Drake'a. Refren piosenki jest nieco irytujący, a cały numer jest mało oryginalny. Nudno robi się także podczas słuchania Whay They Say. Szkoda, bo to przecież utwór otwierający krążek. Najgorszym punktem albumu jest natomiast Make That Money Girl. Uważam, że jest to zupełnie zbędna kompozycja. Piosenka zaczyna się bardzo nudną zwrotką, po czym przechodzi w irytujący i nieciekawy refren. Sytuację ratują na szczęście balladowe I Can't Fall In Love Without You i emocjonalne Funeral.

Zara Larsson nagrała bardzo ciekawy popowy album. Przyznam się szczerze, że spodziewałam się po niej czegoś gorszego. Okazuje się, że młoda Szwedka potrafi zwrócić na siebie uwagę nie tylko tanecznymi numerami, ale przede wszystkim tymi nieco delikatniejszymi. Wcześniej nie mogłam przekonać się do jej wokalu, natomiast teraz uważam, że ma naprawdę ciekawy i barwny głos. Ta płyta ukazuje ją z zupełnie innej strony, dlatego polecam Wam zapoznać się z tym materiałem. Nie jest on idealny, ale ma sporo dobrych i bardzo dobrych momentów. 

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐
Najlepsze utwory: Only You, One Mississippi, TG4M, Ain't My Fault