Ariana | Blogger | X X

niedziela, 28 lutego 2016

011. HOT OR NOT: Avril Lavigne, Rihanna

Cześć!
W dzisiejszym poście przedstawię Wam numery Hot i Not z dwóch wybranych przeze mnie albumów. Podkreślam jednak, że nie biorę pod uwagę piosenek, które były singlami.Tym razem na tapetę biorę płyty od Rihanny i Avril Lavigne.


Avril Lavigne - GOODBYE LULLABY

HOT EVERYBODY HURTS - Powiem zupełnie szczerze, że trudno wskazać najlepszy numer na Goodbye Lullaby, pomijając single. Tak jak wspominałam, według mnie to najsłabszy album kanadyjki. Co nie oznacza, że nie znajdziemy na nim nic wartego uwagi. Moją przykuła ballada Everybody hurts. Jest prosta, ma piękny tekst - to ciekawa kompozycja, do której lubię wracać. Może nie jest lepsza od Smile czy Wish you were here, ale daje radę :)

NOT GOODBYE - Z wybraniem najsłabszego numeru, który jest TOTALNIE NOT nie miałam żadnego problemu! Utwór Goodbye jest po prostu bardzo zły. Nie podoba mi się ta kompozycja. Słuchając ma się wrażenie, że numer ciągnie się w nieskończoność. Nie do zniesienia są  powtarzające się kwestie. Wokal Avril także nie brzmi tu korzystnie. Goodbye to numer, o którym chce się zapomnieć.

Rihanna - LOUD
HOT SKIN - to ciekawa, zmysłowa kompozycja utrzymana w stylu r&b. Zdecydowanie wyróżniająca się na tle tanecznych numerów takich jak Only Girl czy Cheers. To zdecydowanie jedna z najlepszych piosenek Rihanny. Podoba mi się jej klimat. Na pewno Skin jest dużo ciekawsze od niektórych singli promujących płytę. Serdecznie polecam :)

NOT RAINING MEN - W przypadku tego krążka także nie miałam problemów ze wskazaniem piosenki, która jest zdecydowanie NOT. Wybrałam Raining MEn z gościnnym udziałem Nicki Minaj. Utwór nie podoba mi się od samego wstępu. Zwrotki są całkiem znośne, ale refrenu nie da się słuchać. To jedna z tych piosenek, do których nie chce się wracać. Obecność Nicki także nie pomaga. Raining Man to po prostu słaby numer.



wtorek, 9 lutego 2016

010. Recenzja: FLEUR EAST 'Love, Sax and Flashbacks' (2015)


Fleur East to kolejna gwiazda, którą obdarował nas brytyjski X Factor. Wokalistka show nie wygrała, ale z pewnością zyskała sympatię Simona Cowell'a. Zdolna, charyzmatyczna, ciekawa. Tak można opisać Fleur. Album Love, Sax and Flashbacks ukazał się w grudniu, a promuje go energiczny kawałek Sax.

Album otwiera kawałek Sax, który jak już wspomniałam jest bardzo energiczny. To naprawdę fajna piosenka, która może odnieść wielki komercyjny sukces. To kompozycja w stylu Uptown Funk. Podobnie jak Gold Watch, która jeszcze bardziej przypomina kawałek od Ronsona. Drugi oficjalny singiel promujący album to More And More. To radosny numer, w którym wokalistka brzmi niemal jak Whitney Houston. Mamy tu jeszcze ciekawe Breakfast, ale prawdziwy skarb to Love Me Or Leave Me Alone. Dużo dzieje się w tym numerze. Podoba mi się ta kompozycja, jest niebanalna, ciekawa. Ogromny plus tej piosenki to rapowane zwrotki. Wielki szacunek, naprawdę polecam ten numer.


Kolejna piosenka, która skradła moje serce to Paris. To z pewnością najdelikatniejsza kompozycja. Nie ma tu takiej energii jak w poprzednich numerach. Piosenka przyciąga nieco banalnym 'ulalala' w refrenie, a gdy jej słucham mam wrażenie, że Fleur brzmi jak Cheryl! Podoba mi się jej delikatniejsza strona, ma naprawdę ciekawą barwę. Następny kawałek to Kitchen. Mamy w nim to, co sprawdziło się we wcześniejszych piosenkach, mianowicie: ogrom pozytywnej energii, rapowane fragmenty i ciekawy bit.
Zupełnie nie podoba mi się piosenka Over Getting Over, która jest po prostu zła, w refrenach nieco irytująca. Kolejne utwory: Baby Don't Dance, i Tears Will Dry to fajne, taneczne kompozycje, które sprawdziły by się na niejednej imprezie. Oprócz nich mamy jeszcze przebojowe Like That i Serious, nie odznaczające się niczym szczególnym. Natomiast na uwagę zasługuje numer Know You Name. Jest nieco spokojniejszy i bardziej wyważony od kliku poprzedników. Wokalistka nie nudzi swoim wokalem, a kompozycja sama w sobie jest ciekawa. Po raz kolejny możemy usłyszeć rapującą Fleur East.

Wszyscy kochamy Uptown Funk! Nie dość, że Fleur dała nam kilka kawałków zainspirowanych kompozycją Marka Ronsona, to jeszcze na płycie znajdziemy cover piosenki. Co mogę powiedzieć? Wolę oryginalną wersję : ) Oprócz Uptown Funk, na płycie znalazł się jeszcze jeden cover, mianowicie Girl On Fire Alici Keys. To jeden z mocniejszych punktów krążka. Wokalistka dała radę, piosenka jest naprawdę świetnie wykonana.

Love, Sax and Flaschbacks to ogromna dawka pozytywnej energii. Numery są dobrze wyprodukowane, wokal jak najbardziej może się podobać. Piosenki utrzymane są w klimacie R&B, z elementami popu, disco, funku i hip hopu. Niektóre piosenki są świetne, niektóre nie wyróżniają się niczym. To czego mi brakuje na tym albumie to ballady. Mamy tu tylko cover Girl On Fire, który wypadł bardzo dobrze. Z takim głosem Fleur powinna nagrać kilka wolniejszych kawałków, które w połączeniu z niektórymi bardzo dobrymi, energicznymi kawałkami dałyby lepszą całość. A tak mamy kilka świetnych numerów i pozostałe przeciętne. Szkoda. Koniec końców nie jest to najgorsza płyta, a za piosenki tj. Paris czy Love Me Or Leave Me Alone należą się ogromne gratulacje dla Fleur East.

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐
Najlepsze utwory: Paris, Love Me Or Leave Me Alone, Kitchen, Sax
Najsłabsze utwory: Serious, Over Getting Over, Never Say When