wtorek, 12 grudnia 2017

076. Recenzja: MIGUEL 'War & Leisure' (2017)

2 komentarze:
Od fonograficznego debiutu Miguela minęło siedem lat. Artysta niezwykle rozwinął się przez ten czas. Z każdym kolejnym krążkiem, urozmaicał swoją twórczość o coraz to nowsze brzmienia. Zaczynał od typowego r&b, aby potem sięgać po bardzo nowoczesne, ambitne rozwiązania. Eksperymentował, łącząc rhythandblues'owe melodie z rockowymi dźwiękami, co spowodowało, że zaczęto nazywać go drugim Princem.

Poprzednie albumy Miguela wzbudziły wiele zainteresowania, zbierając świetne recenzje. Ja również jestem oczarowana jego twórczością. Przyznam, że z ogromną niecierpliwością czekałam na najnowszy materiał wokalisty. Każda kolejna kompozycja, zapowiadająca nadchodzące wydawnictwo zaostrzała mój apetyt. Album ukazał się pierwszego grudnia, nakładem wytwórni RCA. Składa się na niego dwanaście numerów, utrzymanych w stylistyce, łączącej r&b, funk i pop. 


Album War & Leisure otwiera kompozycja Criminal, w której gościnny udział ma raper Rick Ross. Zaznaczę od razu, że jest to najgorsza piosenka w całej stawce. Jest przyjemna, ale niestety - bardzo przeciętna, a chwilami nawet monotonna. Na szczęście, dalej jest już tylko lepiej. Mamy tu stylowe, genialnie wykonane Pineapple Skies, które wprowadza słuchacza w absolutnie błogi stan. Podobnie jest w przypadku singlowego Sky Walker. Jest to kompozycja "z przymrużeniem oka", będąca moją ulubioną piosenką 2017 roku. Słucha się jej z ogromną przyjemnością, a tego naturalnego, niewymuszonego luzu, Miguel'owi pozazdrościłoby wielu z nas. 
Got the baes lookin' at me like it's dinnertime
I know she vegan, but she want the steak tonight, yeah
Utwory zawarte na czwartym krążku wokalisty, udowadniają, że z Miguel'em nie można się nudzić. Weźmy na przykład numer Banana Clip. Jest to piosenka o poważnej tematyce, bo traktuje o miłości w czasie wojny, ale nie jest to smutna kompozycja. Wręcz przeciwnie - jest wesoła, pełna swobody. Jedną z lepszych piosenek na War & Leisure jest także Told You So. To bardzo energetyczny kawałek, ze świetną warstwą tekstową. Podoba mi się również gitarowe City Of Angels i zabawne Caramelo Duro. Szczególnie ta druga przykuwa uwagę słuchacza. Przyznam, że nie potrafię słuchać jej z poważną miną. Za każdym razem, gdy słucham Caramelo Duro, uśmiech gości mi na twarzy. Jest to kompozycja, którą Miguel bardzo mnie zaskoczył. Utworami, które idealnie wpasowałyby się na poprzednie wydawnictwa artysty są Wolf i Harem. Pierwszy, to niezwykle sensualny kawałek, w którym gościnnie udziela się Quin. Drugi natomiast, jest bardzo intrygujący, między innymi za sprawą wyjątkowej linii melodycznej. Słuchając War & Leisure, nie można przejść obojętnie obok Come Through And Chill. Jest to świetnie skomponowana piosenka, z bardzo dobrymi rapowanymi zwrotkami J. Cola. Faktycznie, jak sam tytuł głosi, można przy niej "poczilować".

Przed premierą krążka, Miguel zapowiadał, że jest to jego najbardziej polityczny album. Wokalista chciał poruszyć w swoich numerach tematykę społeczną, dotyczącą wspomnianej polityki, a także tolerancji. Kwestie te, poruszane są w niemal każdej kompozycji na War & Leisure, oczywiście w różnym stopniu. Najbardziej "politycznym" numerem jest jednak Now, traktujące przede wszystkim o wolności. Jest to piosenka z niezwykłym przesłaniem społecznym, idealnie spisująca się w roli numeru zamykającego krążek. 
Is that the look of freedom, now?
Is that the sound of freedom, now?
War & Leisure jest albumem spełniającym moje oczekiwania. A zaznaczyć muszę, że były one bardzo wysokie. Miguel przyzwyczaił swoich fanów do muzyki na najwyższym poziomie i ten poziom zachował. Każda kompozycja jest dopracowana i idealnie współgra z resztą. Numery są świetnie wyprodukowane i co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Uwielbiam głos Miguela, ponieważ ma absolutnie przepiękną barwę, a co najważniejsze, nigdy nie brzmi męcząco czy monotonnie. Od warstwy tekstowej, album także ma się bardzo dobrze. Wokalista porusza, typowe dla siebie, tematy miłosne i seksualne, ale także wspomniane wcześniej kwestie społeczno-polityczne. Oczywiście, zdarzało mu się to wcześniej, ale jednak nie w tak dużym stopniu. Cóż, Miguel Pimentel wciąż zachwyca, czaruje i ... uwodzi.

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐⭐⭐
Najlepsze: Pineapple Skies, Sky Walker, Banana Clip, Wolf, Told You So, Come Through And Chill
Najsłabsze: Criminal