wtorek, 19 czerwca 2018

108. Recenzja: Christina Aguilera "Liberation" (2018)

Od debiutu Christiny Aguilery na rynku muzycznym minęło niemalże dwadzieścia lat. Przez ten czas wokalistka wydała osiem studyjnych krążków, zanotowała kilka wzlotów i upadków, zdobyła także rzeszę wiernych fanów. Na swój najnowszy materiał, artystka kazała czekać słuchaczom sześć długich lat, ale z pewnością ich nie zawiodła. 

Była już słodką, grzeczną dziewczyną z sąsiedztwa, zadziorną seksbombą oraz stylową diwą. Kim zatem jest Christina na Liberation? Wokalistka na swojej najnowszej płycie jest przede wszystkim sobą. Nikogo nie udaje, czasami jest romantyczna, niekiedy odważna - przede wszystkim jest autentyczna. To bardzo istotny powód, dla którego należy ten album poznać, ale czy jedyny? Zapraszam do przeczytania recenzji. 


Autentyczność i naturalność emanują już z samej okładki płyty. Piękne, czarno-białe zdjęcie Christiny, pozbawionej mocnego, zbędnego makijażu przykuwa uwagę i sprawia, że obraz ten na długo pozostaje w pamięci. Przenosi się to także na muzykę. Najnowsze dziecko Aguilery składa się z piętnastu pozycji, utrzymanych w popowo-rhythmandblues'owej stylistyce. Album otwiera tytułowe Liberation, będące krótką, ale bardzo tajemniczą i nastrojową zapowiedzią dalszej części. To co szczególnie mnie zachwyciło w tym numerze, to genialna, jakże klimatyczna melodia. Warto poświecić parę chwil piosence Maria, w której wokalistka śpiewa o szukaniu "swojego ja". To mocny, neo-soulowy utwór, wyprodukowany przez Kanye Westa. Polubiłam go za świetną warstwę tekstową i odważne wykonanie. Prawdziwą petardą jest Sick Of Sittin'. To jedna z lepszych kompozycji na płycie. Oparta jest na oldchool'owych, rockowych brzmieniach, sprawiających, że nie łatwo o niej zapomnieć. Fall In Line z kolei opowiada o sile kobiet. To porządny numer, zaadresowany w szczególności do młodszych pań. Podoba mi się jego podniosły charakter.
All the youth in the world will not save you from growing older
And all the truth in the girl is too precious to be stolen from her
Na Liberation nie brakuje dobrych, stylowych nagrań. Moim ulubieńcem w całej stawce jest Twice. To piękny, wzruszający utwór, który lubię za minimalizm, prostotę i emocjonalność. Szybko do gustu przypadło mi popowe Deserve, za które odpowiada MNEK oraz rhythmandblues'owe, nowoczesne Like I Do, nagrane we współpracy z raperem GoldLink. Uwagę słuchacza przykuwa także sensualna, odprężająca kompozycja Pipe, utrzymana w przyjemnym, bardzo kobiecym stylu. Masochist pełne jest uroku i wdzięku, natomiast w Unless It's With You Christina czaruje swoim głosem. Eksperymentalne Right Moves nie zachwyca, ale wprowadza fajny, bujający klimat muzyki reggae. Najgorszą piosenką na Liberation jest przekombinowane Accelerate. To bardzo odważna kompozycja, ale niestety słaba. Przeszkadza mi w niej przede wszystkim Ty Dolla $ign, który jest chyba nie do przebicia, w kwestii psucia numerów.

Najnowsze, ósme już wydawnictwo Christiny Aguilery to dobry materiał.  Po wielu zawirowaniach, piosenkarka wraca na właściwe tory, a Liberation jest tego najlepszym dowodem. Wyzwolenie artystki poskutkowało stylowym, bardo przyjemnym materiałem, o którym warto mówić i do którego warto wracać. Podoba mi się sposób, w jaki wokalistka przekazuje swoje emocje. Jest w tym bardzo naturalna, nic nie robi na siłę. Liberation to materiał dojrzały i kobiecy, nadający się zarówno na imprezę, jak i na samotne wieczory.

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐+
Najlepsze: Liberation, Maria, Sick Of Sittin', Twice, Pipe
Najsłabsze: Accelerate


Lydia Land of Grafic