Ariana | Blogger | X X

niedziela, 16 czerwca 2019

155. Recenzja: JONAS BROTHERS "Happiness Begins" (2019)

Bożyszcza nastolatek powracają! Joe, Nick i Kevin, występujący w zespole Jonas Brothers, sławę zdobyli trzynaście lat temu, kiedy to ukazał się ich debiutancki album pt. It's About Time. Od tamtego czasu, wzbogacili swoją dyskografię o kolejne cztery płyty. Tegoroczne Happiness Bigins jest ich pierwszym krążkiem od 10 lat. Jak zatem wpłynęła na nich tak długa przerwa?

Na przestrzeni kilku ostatnich lat, bracia Jonas próbowali swoich sił w solowych karierach. Joe założył nowy zespół, który z powodzeniem radził sobie na listach przebojów. Cake By The Ocean przyniosło grupie rozgłos, dzięki czemu formacja DNCE mogła wydać album. Był to ciekawy, a co najważniejsze udany debiut. Do dziś miło go wspominam. Nick postawił na samodzielną karierę. Po zawieszeniu działalności Jonas Brothers, najmłodszy z braci wydał dwa albumy: Nick Jonas oraz Last Year Was Complicated.  Każdy z nich radził sobie nieźle, a sporymi przebojami stały się single - Jealous i nagrane we współpracy z Tove Lo Close. O Kevinie słuch zaginął. Najstarszy z Jonasów skupił się na życiu rodzinnym, unikając przy tym większego rozgłosu.


Na najnowszy album Jonas Brothers złożyło się czternaście kompozycji, utrzymanych w popowym brzmieniu. Dobrze prezentują się te kompozycje, w których bracia najbardziej czerpią z innych gatunków muzycznych. Mamy tu na przykład świetne Only Human, zakakujące rytmami reggaetonu i oldskulowego disco. To fajny numer, w którym na pochwałę zasługuje lekkość, wakacyjny klimat i genialna linia basu. Inspiracje elektro-popem i tropical-house'm  wyczuwalne są w rytmicznym i radosnym Every Single Time, które mimo, że nie wnosi niczego nowatorskiego, to i tak przyjemnie kołysze, tworząc przy tym beztroski, błogi nastrój. Podobnie jest w przypadku Trust, w którym doszukamy się elementów reggae, bluesa i dance-popu. Utwór jest porządny i bardzo przyjemny. Na tle reszty wyróżnia się singlowe Sucker, które polubiłam za ogrom pozytywnych wibracji i płynność, która sprawia, iż o nagraniu trudno zapomnieć. Do "elity" albumu zaliczam ponadto romantyczne I Believe oraz emocjonalne Hesitate. Obydwie piosenki są listami miłosnymi, skierowanymi ku ukochanym partnerkom Jonasów. W każdej z nich, warto zwrócić uwagę na ładną linię melodyczną - I Believe eksponuje subtelną perkusję, a Hesitate skrzypce i gitarę.


Z pozostałymi kompozycjami nie jest już tak kolorowo. O ile miłosne, zbudowane w nowoczesny sposób Used To Be, czy ładne, pełne spokoju i uroku Love Her, jeszcze się bronią, tak cała reszta zwyczajnie nuży. Ciężko słucha się przekombinowanego Don't Throw It Away i singlowego Cool. Szczególnie te druga piosenka mi się nie podoba. Jest monotonna i nudzi się tuż po pierwszych dźwiękach. Z kolei największym mankamentem nieciekawego Happy When I'm Sad jest prosty, moim zdaniem słaby refren, który psuje całą kompozycję. Szkoda, bo album od samego początku miał potencjał, a kilka słabszych utworów mocno go psuje. 

Happiness Begins jest krążkiem bardzo pozytywnym. Melodie są lekkie i nieskomplikowane, dzięki czemu album ma swobodny ton. Jest to na pewno największy atut płyty. Kompozycje na niej zawarte są bardzo poprawne. Część z nich szybko wpada w ucho, inne z kolei szybko dają o sobie zapomnieć. Taka nierówność nie działa na korzyść zespołu. Mankamentem krążka jest też jego długość, bo gdyby ograniczyć go do 9 lub 10 numerów, pozbywając się przy tym najsłabszych utworów, które są zbędnymi zapychaczami, płyta byłaby dużo ciekawsze i robiłaby większe wrażenie. Mocną stroną Happiness Begins jest produkcja, za którą odpowiada m.in. Ryan Tedder. Dobrze prezentują się też teksty piosenek, których inspiracją było życie codzienne braci. Opowiadają przede wszystkim o miłości, co z kolei czasami może przeszkadzać. Monotematyczność jest malutkim minusem, ale mimo to warto pochwalić Jonasów za wiele ładnych słów. 

*MOJA OCENA: ⭐⭐⭐+
Najlepsze: Only Human, I Believe, Hesitate

*skala ocen 1-6