Ariana | Blogger | X X

poniedziałek, 12 listopada 2018

121. Recenzje EP'ek: H.E.R & KHALID

H.E.R "I Used To Know Her: Part 2" EP (2018)
Gabriella Wilson, nagrywająca pod pseudonimem H.E.R, jest jedną z ciekawszych postaci we współczesnym świecie r&b. Moją sympatię zdobyła ciekawą, stylową epką I Used To Know Her: The Prelude. Kilka tygodni temu, piosenkarka wydała kontynuację tego materiału. 

Najnowszy materiał H.E.R składa się z ośmiu kompozycji, utrzymanych w rhythmandblues'owej i soulowej stylistyce. Gdy dowiedziałam się o jego premierze, zastanawiałam się, czemu wokalistka nie wydała tych epek w postaci jednego longplay'a. Po zapoznaniu się z mini-albumem znalazłam odpowiedź na to pytanie. Stylistycznie epki są do siebie bardzo zbliżone. Istotną różnicę stanowią jednak aranżacje. O ile The Prelude wypełnione było elektroniką, tak Part 2 budują przede wszystkim "żywe instrumenty". Do grona moich ulubieńców od razu dodałam Carried Away, w którym łagodne wokale idealnie współgrają z piękną melodią, opartą na rewelacyjnym basie w tle. Uwagę przykuwają również: niezwykłe Fate, cechujące się nieco podniosłym charakterem oraz melodyjne Hard Place. Za serce chwyta obłędne Lord Is Coming, gdzie w recytowanym wstępnie, H.E.R porusza tematy dotyczące sytuacji politycznej, problemów społecznych i rodzinnych. To hipnotyzujący numer, od którego trudno się uwolnić. Warto zatrzymać się na dłużej przy balladzie I'm Not Ok, zaaranżowanej na fortepian. Utwór opowiada o trudnościach w związku, a wypełniony jest emocjami i smutkiem. Na I Used To Know Her: Part 2 znajdziemy także akustyczne, spokojne, nieco ponure Can"t Help Me oraz powolne, sensualnie zaśpiewane Take You There

Najnowsza epka Amerykanki jest materiałem godnym polecenia. Szczególną uwagę należy zwrócić na piękne linie melodyczne oraz emocjonalne warstwy tekstowe. Moim zdaniem, kontynuacja I Used To Know Her, zdecydowanie przebiła poprzednią część. Album jest melancholijny, łagodny i szczery. Elektronicznych rozwiązań jest tu jak na lekarstwo, a proste, melodyjne dźwięki fortepianu i gitary tworzą cudowny nastrój. 

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐⭐
Najlepsze utwory: Carried Away & Lord Is Coming


Khalid "Suncity" EP (2018)
Khalid Robinson ma w swoim dorobku jeden z lepszych debiutów 2017 roku. Jego album American Teen oraz single Location i Saved, przyniosły mu ogromną sławę nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również m.in. w kilkunastu krajach Europy. Wokalista postanowił zrobić sobie przerwę w pracach na drugim krążkiem i ofiarował nam krótką epkę, która tylko zaostrzyła mój apetyt. 

Suncity jest materiałem, który nie do końca współgra z "dawnym Khalidem". Mini-album ukazuje nam, ze wokalista rozwija się i to w bardzo dobrym kierunku.  Na American Teen słyszeliśmy nastolatka, śpiewającego o młodzieńczych problemach, a na Suncity do głosu dochodzi dojrzały mężczyzna, który ma trochę więcej do przekazania. Krążek składa się z siedmiu pozycji. Każda z piosenek reprezentuje stylistykę r&b, ale doszukać się tu możemy także subtelnego popu, a nawet reggaetonu. Płytę otwiera krótkie, nastrojowe intro 9:13, wprowadzające w klimat epki. Pierwszym dużym zaskoczeniem jest piosenka Vertigo. Świetna aranżacja, w której usłyszeć można instrumenty smyczkowe, jest bardzo miłą niespodzianką. Uwagę przykuwa również leniwy, nieśpieszny refren, idealnie ukazujący atuty chłodnego wokalu Khalida. Moim ulubionym nagraniem jest uzależniające Motion, gdzie obłędna melodia, bardzo smutne wykonanie i genialna perkusja tworzą piękny, niepowtarzalny nastrój. Polubiłam także chwytliwe Better, które wywołuje u mnie dreszcze oraz lekki, miłosny kawałek Saturday Night. Kolejnym zaskoczeniem okazało się tytułowe Suncity. To nietypowy dla piosenkarza numer, zahaczający o klimaty reggaetonu i latino. Największym plusem kompozycji jest kontrast pomiędzy szorstkim głosem Khalida, a miękkim, delikatnym wokalem, towarzyszącej mu Empress Of. 

Suncity może wydawać się prostym, nieskomplikowanym, rhythmandblues'owym materiałem, ale ja widzę tu dużo więcej. Płyta pełna jest emocji. Uwielbiam Khalida w smutnym, wypełnionym goryczą repertuarze. Wokalista jest postacią nietuzinkową, a w moim odczucie jest artystą niedocenianym. Suncity jest tego dowodem. Album ma niepowtarzalny klimat i mimo niedociągnięć oddziałuje na słuchacza. Z niecierpliwością czekam na kolejny krążek Amerykanina. 

MOJA OCENA: ⭐⭐⭐⭐⭐
Najlepsze utwory: Motion & Better



skala ocen 1-6